Poranna rutyna

Mój pierwszy wpis na temat porannej rutyny, stał się jednym z najchętniej czytanych wpisów na blogu. Przez ponad rok od momentu jego publikacji moja poranna rutyna zmieniła się tylko odrobinę, ale przez ten czas doświadczyłem tego, jak ważny element dnia oraz życia ona dla mnie stanowi.

Dlatego z okazji nowego roku postanowiłem ponownie napisać o mojej porannej rytynie i zachęcić Cię do stworzenia własnej.

Newsletter

Dziękuję! 🙂

 

Najpierw w paru słowach o sensie porannej rutyny.

 

Po pierwsze, robisz z rana to, co lubisz i to, co sobie zaplanowałeś.

Po drugie, pozytywnie zaczynasz dzień, co przekłada się na przebieg całego dnia oraz życia.

Po trzecie, czujesz, że się rozwijasz i robisz coś dla siebie oraz innych.

Po czwarte, czujesz spełnienie oraz szczęście (jest to rezultatem powyższych punktów).

 

Jeśli interesujesz się tematyką rozwoju osobistego, z pewnością zauważyłeś, że ludzie sukcesu również mają swoje poranne nawyki. Oczywiście, same poranne nawyki nie uczyniły ich automatycznie ludźmi sukcesu choć z pewnością odegrały znaczącą rolę w ich sukcesach.

 

Chcę Ci przez to powiedzieć, że to nie jest przypadek, że wielu ludzi organizuje sobie swoje poranki i przez to uważani są za szczęśliwych, spełnionych, pełnych energii, pozytywnych.

 

Skoro od rana robisz to, co lubisz to jak tu nie kochać życia? 🙂

 

 

Moja poranna rutyna 2.0

 

A to jeszcze jeden z powodów, dla których uwielbiam poranki i wczesne wstawanie – piękne wschody słońca 🙂 To zdjęcie zrobiłem wczesną jesienią podczas porannego biegania.

 

Poranna rutyna

 

Przez ponad rok stosowania (oraz dobrych kilka tygodni niestosowania) porannej rutyny, wypracowałem sobie takie aktywności, które chcę i które uwielbiam z rana robić.

 

Przebieg mojego poranka wygląda obecnie następująco:

 

1. Pobudka o 5:20 (co obecnie nie jest łatwe bo za oknami ciemno i zimno!)

 

2. Szklanka letniej wody z cytryną (woda pozwala się szybciej rozbudzić poprzez nawodnienie oraz wspomaga metabolizm)

 

3. Medytacja. Zatrzymam się tutaj na moment.

Po ślubie, który miałem w czerwcu 2017 roku, z medytowaniem bywało różnie i raczej tego nie praktykowałem. Może to dziwnie zabrzmieć, ale bez medytacji zacząłem początkowo odczuwać ogromny natłok spraw i myśli, aż w końcu czułem, że dopada mnie depresja.

Prowadzę dosyć intensywne życie i zawsze czymś się zajmuję. Brak czasu dla siebie, brak oddechu, brak wyciszenia doprowadziły moją psychikę do gorszego stanu.

Dlatego teraz, jeszcze bardziej niż wcześniej, doceniam praktykowanie medytacji.

A cała medytacja wygląda u mnie tak, że z rana, ok godziny 5:40, siadam na 5 lub 10min, zakładam słuchawki, uruchamiam aplikację Calm na swoim telefonie i podążam za instrukcjami. Skupiam się na swoim oddechu, skupiam uwagę na poszczególnych częściach ciała. Skupiam uwagę na byciu tu i teraz.

Dzięki medytacji nie tylko jestem spokojniejszy oraz bardziej świadomy swoich myśli i uczyć, ale też jestem bardziej uważny i bardziej niż kiedyś żyję „tu i teraz”, bez uciekania myślami w przyszłość lub przeszłość.

 

OK, wracając do porannej rutyny.

 

4. Sport. W zależności od dnia tygodnia, pory roku oraz pogody, skupiam się na takich aktywnościach jak: bieganie, joga, rower. Oczywiście, nie są to mordercze treningi, a raczej lekki poranny rozruch, który nie tylko poprawia krążenie, ale też dodaje energii.

 

5. Afirmacja i wizualizacja. Przed wyjściem do pracy czytam kilka afirmacji, czyli takich zdań, które nastrajają mnie pozytywnie i podnoszą moją pewność siebie oraz wizualizuję swoje cele roczne, 5-cio letnie i życiowe. To wszystko pozwala mi wiedzieć po, co żyję, po co pracuję, po co robię to, co robię.

 

6. Śniadanie z żoną. Uwielbiam wspólne śniadania, rozmawiamy wtedy jak chcemy spędzić dzień oraz o wszystkich innych osobistych sprawach.

 

 

I to tyle. Niewiele ta rutyna zmieniła się względem pierwotnej, jednak teraz jestem bardziej świadomy jej sensu oraz poszczególnych porannych czynności.

 

Miałem ostatnio taki okres rozleniwienia i w ogóle nie prowadziłem swojej porannej rutyny. Doprowadziło to do tego, że chodziłem zły i zmęczony. Mimo, że spałem dłużej to byłem niewyspany, bo budziłem się o nieregularnych porach, a zanim wstałem z łóżka 10 razy przestawiałem budzik na późniejszą godzinę. Następnie w biegu robiłem śniadanie i spóźniony i zły jechałem do pracy. Totalny brak organizacji.

 

Przez ten ponad rok doświadczyłem prowadzenia porannej rutyny oraz życia bez niej. Dzięki temu wiem jak potrzebuję jej w swoim życiu i że stanowi ona dla nie kluczowy element szczęśliwego życia.

 

A że przełom roku to czas tworzenia postanowień to gorąco zachęcam Ciebie do wypróbowania porannej rutyny i wprowadzenie do swojego poranka tych czynności, które lubisz robić. Nie masz nic do stracenia, no może oprócz kilkunastu minut snu 🙂

 

Pozdrawiam Cię i życzę Ci udanego dnia 🙂

Marcel